poniedziałek, 21 lipca 2014

7 księżyc 3 dzień

Następnego dnia wstałam dość późno. Cała wataha była już na nogach. Część wilków jadła część leżała na skałach leniwie wyciągając się. Część spacerowała. Ojciec wysłał już zwiadowców na miejsce wczorajszego zdarzenia. Martwiłam się trochę... wczoraj przez stado tych obcych wilków o mało nie straciłam życia. Marnie by ze ną było gdyby nie pojawił się tam ten młody Omega...
Ciągle myśląc o wczorajszy dniu udałam się aby coś zjeść.
Po śniadaniu złożonym z udźca karibu postanowiłam wyjść na chwilę z leża watahy. Było koło południa więc temperatura na zewnątrz była dość wysoka. Stwierdziłam że spacer urządzę sobie w pobliżu naszego leża
ponieważ po wczorajszej przygodzie bałam się trochę oddalać bardziej... ledwo uszłam kilka kroków i poczułam że ktoś mnie śledzi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz